Zauważyłem ostatnio, że jeszcze dobrze osób pracuje sobie tatuaż na wakacjach. W liczbie stanowi więc wyraz – wyjazd, luz, inne zajęcie i siła zostawienia sobie pewnej pamiątki na dłużej. Sam pomysł brzmi fajnie, ale gdy się ponad tym chwilę zastanowić, więc nie zawsze stanowi owo najcudowniejsza decyzja.
Powinien mieć, że nowi tatuaż zatem w realizacji rana, która wymaga dobrych powodów do gojenia. A wakacje to oczywiście odwrotność tego, co stanowi promowane – słońce, wysokie temperatury, pot, kontakt z wódką czy piaskiem. To suma może pogorszyć gojenie, wpłynąć na wygląd tatuażu, a w najciemniejszym przypadku doprowadzić do infekcji.
Do tego dochodzi również kwestia ograniczeń. Kwalifikując się na tatuaż w trakcie urlopu, w olbrzymiej ilości rezygnujesz z perspektywie atrakcji. Nie umiesz się opalać, kąpać w morzu czy mieć z basenu. Zamiast odpoczywać, trzeba pilnować opieki i widzieć na wszelki kontakt skóry z czynnikami zewnętrznymi.
Kolejna kwestia to wybór studia. W turystycznych miejscach często działają punkty nastawione na krótkie wykonanie tatuażu dla przypadkowego klienta. Nie jednak idzie to w parze z marką czy dobrym przystąpieniem do higieny. A tu naprawdę nie warto ryzykować.
Oczywiście zestaw do tatuażu, gdy człowiek bardzo chce, da się to wyprodukować z osobą. Najrozsądniejszą alternatywą jest spełnienie tatuażu pod koniec wyjazdu, żeby ograniczyć wpływ słońca i wody na proces gojenia. Ale potem powinien pamiętać świadomość, iż to nie jest decyzja, którą warto wybierać całkowicie spontanicznie.
Podsumowując – tatuaż na wakacjach może być fajną pamiątką, ale właśnie wtedy, gdy podejdzie się do tego rozsądnie. W innym razie można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. |